Porady matki

Wpisy

  • czwartek, 07 sierpnia 2014
    • Perspektywa

      Kiedy opowiadałam Ci o mapie, o szukaniu własnej drogi do szczęścia, o nieopieraniu poczucia własnej wartości na opiniach poszczególnych osób, między wierszami próbowałam powiedzieć jeszcze jedno – że każdy z nas patrzy na świat z innej perspektywy. Kiedy poprosisz dwie osoby o opisanie tej samej fotografii, usłyszysz dwa, różne, opisy. Ktoś zwróci uwagę na szczegóły z tła, ktoś inny skupi się na emocjach ludzi obecnych na zdjęciach. Ty zwrócisz uwagę na jeszcze coś innego.

      To być może najważniejsza lekcja, przynajmniej do tej pory. Pamiętaj o tym, że świat każdego człowieka jest inny. W szczególności ten wewnętrzny świat. Każdy z nas patrzy z innej perspektywy, inaczej ustawia ostrość i nieco w innym kierunku ustawia swój, własny obiektyw. Nie oceniaj, nie krytykuj, pozwól innym żyć po swojemu. Oczywiście, pod warunkiem, że nikogo swoim zachowaniem nie krzywdzą. To bardzo, bardzo trudne. Chociaż z pozoru wydaje się, że jest zupełnie inaczej. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę „to moja prawda jest tą jedyną”. Jeszcze trudniej z niej wyjść.

      Wiem, że każdy ma w swoim życiu taki okres, w którym jest przekonany o słuszności własnych przekonania, o tym, że wszyscy, którzy uważają inaczej, się mylą. Popełniają kardynalny, niewybaczalny błąd. Wiem. Jednak to powinno minąć. Po jakimś czasie powinno do nas dotrzeć, że to nie oni popełnili błąd, ale my. Powinno, ale do wielu osób to nigdy nie dociera.

      Popatrz, jak reagują polscy katolicy, to znaczy, ci którzy tak o sobie mówią, na ateistów. Popatrz na miłośników potraw mięsnych, którzy oceniają, w sposób jednoznaczny, tych, którzy wyeliminowali ze swojej diety produkty odzwierzęce. Proszę, nie popełniaj ich błędów.

       

      Wpis dzięki inspiracji poszukiwaczy prawdy

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Perspektywa”
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 sierpnia 2014 07:24
  • niedziela, 18 maja 2014
    • Miłość

      Zanim zaczniesz czytać, posłuchaj piosenki „Run for your love”, która wykonuje duet Lipnicka & Porter.

      Dla większości ludzi problem miłości tkwi przede wszystkim w tym, żeby być kochanym, a nie w tym, by kochać, by umieć kochać.

      O miłości mówi się sporo. O potrzebie posiadania kogoś, kto będzie Cię kochał. O tym, że samotność we dwoje to już nie jest samotność. O tym, że celem naszego życie jest zbudowanie rodziny. Mówi się wiele, ale czy to, co się mówi, jest sensowne? Ma jakąś większą wartość czy jest po prostu kolejną bajeczką dla tłumu?

      Nie pamiętam, by ktoś mi powiedział, że miłość trzeba budować każdego dnia. Nie pamiętam, by ktoś mi powiedział, że o miłość trzeba dbać, trzeba walczyć. Nie pamiętam, by ktoś mi powiedział, że miłość nie oznacza, że wszystkie problemy znikają. Nie pamiętam…

      Do wielu wniosków musiałam dojść sama. Dopiero z czasem zrozumiałam, że odkryć miłość to za mało. Pamiętaj, dbaj o miłość. Jeśli poczujesz, że to jest „ta” kobieta, walcz o nią z całych sił. Nie pozwól, by zwyciężył strach, nieśmiałość. Spróbuj, skosztuj tej miłości. Naucz się kochać, dawać siebie. Zapomnij o tym, żeby ciągle brać. Zapomnij o swoim ego. Popatrz na nią. Czego ona pragnie? O czym marzy?

      Miłość zaczyna się wtedy, kiedy szczęście drugiego człowieka jest dla Ciebie ważniejsze, niż Twoje, własne szczęście.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 maja 2014 12:33
    • Czy warto pokładać wiarę w marzeniach

      Witajcie, ostatnie wpisy były dość melancholijne. Tym razem chciałabym roztropnie zastanowić się nad sensem użalania się nad sobą i szukania tzw wyjść awaryjnych. Problem zawsze się pojawia gdy takie wyjście okazuje się źle zaprojektowane. Czy moje będzie dobre czy złe?

       

      Nie wiem, w każdym razie zaczęłam pogrywać w totka, który to nie ma byc wybawienie ale pewnym śmianiem się z losu. Poświęcam tylko 1% budżetu na gry losowe,a być może coś wygram. Podobno aby wygrać trzeba grać, ale w to nie wierzę. Wygrasz jeśli taki będzie dla Ciebie ustanowiony los. Jeśli tak nie jest nie wygrasz chociaż byś poświęcił dziesiątki tysięcy złotych.

       

      Tak zwane typowanie też nie jest drogą do sukcesu, ważnym jest aby traktować to jako zabawę i czas do zastanowienia przy kawce i z przyjaciółmi, pozdrawiam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 maja 2014 12:25
  • wtorek, 21 stycznia 2014
    • Taniec

      Pamiętasz, jak opowiadałam Ci o tym, jak tańczyłam w
      deszczu z Twoim ojcem? Jak wiele mi to sprawiało radości? Dalej uważam, że to
      jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu. Tych, których się nie zapomina.
      Tych, których wspomnienie wywołuje uśmiech na twarzy. Tych, o których się
      myśli, gdy coś idzie źle. Tych, które nadają życiu ten cudowny smak. Tych z
      kategorii najcudowniejszych, najpiękniejszych momentów w życiu. Momentów,
      których czujesz, że złapałeś, jak to się mówi, Pana Boga za nogi.

      To nie deszcz sprawił, że ta chwila na trwałe utkwiła w
      mej pamięci. To nawet nie uśmiech Twojego ojca. To taniec. To, jak Twój ojciec
      prowadził, jak patrzył na mnie. Jak zadawał mi nieme pytania, jak ja na nie
      odpowiadałam. Nie wiem, jak ten taniec wyglądał z boku. Nie wiem, może
      pokracznie, może śmiesznie, może zwyczajnie. Ale nie był zwyczajny. To była
      taka symbioza dwóch ciał, dwóch umysłów. Poruszanie się w rytm muzyki płynącej
      prosto z naszych serc. Tak, tańczyliśmy, gdy na ulicy panowała cisza, nie
      licząc dźwięku kropel uderzających o dachówki czy chodnik.

      Chciałabym, żebyś był tak dobrym tancerzem jak Twój
      ojciec. Żeby kobiety, które zaprosisz do wspólnego tańca, czuły, że stąpają
      metr na ziemią. Ze parkiet, po którym się poruszacie, że przestrzeń między
      Wami, że ta całą energia jest święta.

      Dzisiaj trochę nieskładnie. Pomimo upływu wielu lat,
      podjęcia wielu prób opisania słowa tego, co wtedy czułam brakuje im
      odpowiednich środków wyrazu. Naprawdę, zapiera mi dech w piersiach. Zapierało,
      zapiera i zapierać będzie na każde wspomnienie o tym tańcu. Zapiera mi dech po
      każdym tańcu z Twoim ojcem.

      Jeśli
      chcesz kochać się z kobietą, zrób to w sypialni. Jeśli chcesz ją uwieść, zrób
      to w tańcu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 stycznia 2014 19:53
  • czwartek, 05 grudnia 2013
    • Zaufanie

      „Mieć”
      zaufanie. Nigdy się nie „ma” zaufania. Zaufanie to nie jest coś, co się
      posiada. To coś, czym się obdarza. „Darzy się” zaufaniem.

      Wiele osób Ci powie, że to miłość jest najważniejsza. Że
      to ona przenosi góry. Że to on uskrzydla. Że to ona sprawia, że chodzimy metr
      ponad ziemią. Że przenosimy się do raju. Jest w tym dużo prawdy. Przeżyłam w
      swoim życiu kilka miłości, miłostek właściwie też. Nie raz i nie dwa czułam
      motylki w brzuchu, a na widok wybranka mego serca moje nogi robiły się jak z
      waty. Robiłam wtedy wszystko, by utrzymać równowagę i nie palnąć nic głupie.
      Ba, wtedy większość słów, które padały z moich ust, wydawały mi się być nie
      miejscu. Myślałam, że powiedziałam coś za wcześnie albo za późno, że użyłam nie
      odpowiedniego określenia, zbytnio spłyciłam temat, a w końcowym rozliczeniu
      wyszłam pewnie na wariatkę. Cóż, jeżeli wybranek mojego serca też miał motylki
      w brzuchu podczas tych spotkań, czułam się jak w raju. Naprawdę. To jedno z
      najpiękniejszych uczyć. Takich, bez których ludzka egzystencja staje się szara
      i nudna. Dla takich chwil warto żyć.

      Jednak
      samą miłością nie wykarmisz ani swoich dzieci, ani nie zbudujesz długotrwałej,
      satysfakcjonującej – obie strony dodajmy – relacji. Do tego potrzeba czegoś
      więcej. Potrzeba zaufania – w ilości nawet większej niż miłość. Bo emocje z
      czasem trochę opadają, wciąż jest bardzo przyjemnie, ale mocniej stąpamy po
      ziemi. Jeśli poczujesz smak prawdziwej
      miłości, zawalcz o zaufanie
      . Obdarz nim wybrankę swojego serca i zrób
      wszystko, by ona miała szansę to odwzajemnić. Jesteś w stanie nieco podgrzać
      atmosferę w związku, ale nie jesteś w stanie sprawić, żeby ktoś jeszcze raz
      obdarzył Cię zaufanie. Pamiętaj o tym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 grudnia 2013 12:00
  • środa, 13 listopada 2013
    • Droga

      Dróg
      jest tak wiele, lecz nie każda z nich prowadzi do celu. (..) Jak szukać mam
      dróg, jak dotrzeć do celu? Odpowiedź chciałbym znać.

      Pamiętasz, jak opowiadałam Ci o mapie? O tym, że każdy z
      nas ma swoją mapę i musi sam znaleźć swoją drogę. Drogę, która będzie
      prowadziła przez spełnienie, radość i miłość. Jednocześnie nie będzie omijała
      szerokim łukiem smutku, łez i cierpienia. Bowiem dopiero suma tych wszystkich
      doświadczeń, emocji i wspomnień sprawia, że o tej właśnie drodze możemy
      powiedzieć, że jest nasza. Dzisiaj chciałabym ten temat kontynuować. Rano
      zapytałeś mnie, co masz zrobić, jak znaleźć swoją drogę. Nie znalazłam dobrej
      odpowiedzi na to pytanie.

      Kiedy jechałam do pracy, to dotarło do mnie, że nie mogę
      Ci teraz mówić, co powinieneś zrobić. Mogę służyć jedynie swoim doświadczeniem,
      pokazać swój punkt widzenia, ale nie
      pytaj mnie, co zrobić masz, gdy nie wiesz, co masz zrobić. Bo choćbym pomóc
      bardzo chciał, to mógłbym Ci zaszkodzić. Bo bardzo Ci zaszkodzić mogę, nie
      Twoją Ci wskazując drogę.

      Musisz
      sam szukać swojej drogi, nikt nie jest w stanie Ci jej wskazać.
      Wiem,
      że czasem zbłądzisz – tak ja zbłądził każdy z nas. Wiem też, że przyjdzie taki
      moment, w którym poczujesz, że to jest właśnie „to”. Ten kierunek, ten szlak,
      ta droga. Życzę Ci, żebyś dotarł do tego punktu jak najszybciej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      środa, 13 listopada 2013 13:07
  • wtorek, 05 listopada 2013
    • Słońce i deszcz

      Jak byłam w Twoim wieku, świat wydawałby mi się
      czarno-biały. Nie to, że malował się w takich niezbyt optymistycznych barwach,
      ale wszystko oceniałam zero-jedynkowo. Coś było albo dobre, albo złe. Nic było
      nic pośrodku. W mojej ocenie nie istniała żadna skala szarości. Za wszelką cenę
      starałam się jednoznacznie oceniać sytuacje, ludzi, słowa, filmy, obrazy,
      wiersze. Dosłownie wszystko.

      Dzisiaj wiem, że to był błąd. Że to nie była najlepsza
      droga. Że zasady, czasem, są po to, żeby je łamać – świadomie i z premedytacją.
      Że każdy medal ma dwie strony. Że trudno o coś bardziej skomplikowanego od
      relacji międzyludzkich. Że to, co dla mnie jest dobre, dla kogoś innego może
      wcale takie nie być. Że jeden lubi to, drugi tamto.

      Zastanawiałam się, jak w żołnierskich słowach zmieścić
      to, co chcę Ci dzisiaj przekazać. Jakiś czasem temu usłyszałam w radio
      piosenkę, która zaczynała się od słów – żeby
      móc się życiem cieszyć, trzeba grzeszyć i nie grzeszyć. Mieć zasady i nie
      kłamać, czasem te zasady łamać
      . Chciałbym, żebyś zapamiętał, że w życiu
      wszystko się zmienia, panta rhei – jak mawiali starożytni. Że nie ma czegoś
      takiego jak obiektywny osąd. Że trzeba
      nauczyć się patrzeć szerzej, nie ograniczając się do samej bieli i czerni
      .
      Wiem, że to nie jest łatwe. Po dziś dzień zdarza mi się oceniać dni, w których
      na niebie świeci słońce jednoznacznie, pozytywnie, natomiast deszcz jest dla na
      mnie wówczas nacechowany mocno pejoratywnie. Tylko wiesz co? Jeden z
      najcudowniejszych doświadczeń, jakie dane mi było przeżyć, miało miejsce w
      deszczu – tańczyłam w deszczu z Twoim ojcem, miłością mojego życia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 listopada 2013 17:23
  • wtorek, 29 października 2013
    • Lustro

      Świat
      jest odbiciem nas samych. Kiedy nienawidzimy siebie, nienawidzimy każdego.
      Kiedy kochamy samych siebie, cały świat staje się cudowny.

      Pamiętam, jak bardzo bolały mnie słowa wypowiedziane
      przez mojego ojca, których dźwięk, od czasu do czasu, towarzyszy mi po dziś
      dzień. Pamiętam, jak siedziałam w kuchni, na biało-niebieskim krześle, a on
      stał nade mną i donośnym głosem zawyrokował – „już nic z Ciebie nie będzie,
      przegrałaś”. Wiesz, nie pamiętam, w jakim kontekście padły te słowa. Może
      dostałam jakąś słabą ocenę z matematyki, może coś narozrabiałam.

      Musisz wiedzieć, Synu, że ja nie byłam grzeczną
      dziewczynką. Ostro się buntowałam, ale jak to powiedział Piłsudski – kto za młodu nie był buntownikiem, będzie
      świnią na starość
      – czy jakoś tak.

      Wracając jednak do tych słów, które padły z ust mojego
      ojca. W tamtej chwili zawalił mi się świat, w ciągu sekundy z osoby pełnej
      życia i przekonanej o własnej, wysokiej, wartości stałam się osobą, która sama
      siebie nienawidziła. Mocno destrukcyjne uczucie. Pamiętam, jak nazajutrz
      poszłam do szkoły, ci, których jeszcze 2 dni wcześniej miałam za swoich
      najlepszych przyjaciół, stali się moim zagorzałymi wrogami. Nienawidziłam samej
      siebie i to uczucie przelewałam ma innych, z nawiązką nawet.

      Nie popełniaj mojego błędu. Nie opieraj poczucia własnej wartości na tym, co myślą o Tobie inni.
      A już na pewno, jeżeli mówią tak tylko w obliczu jakiegoś jednego, niezbyt
      znaczącego w dłuższej perspektywie, wydarzenia. To jest druga lekcja, która
      chciałabym, żebyś wziął sobie do serca. Pamiętaj też, żeby nie być biernym wobec
      życia, bo życie jest jak lustro – samo
      się do Ciebie nie uśmiechnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Lustro”
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 października 2013 19:04
  • wtorek, 22 października 2013
    • Mapa

      Daj młodemu człowiekowi mapę do nieba, a odda Ci ją nazajutrz poprawioną.

      Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, czy istnieje
      jakiś klucz do szczęścia. Czy ja jestem w stanie go w sobie znaleźć. Nie, nie
      interesują mnie poradniki w stylu  - 100 sposobów na szczęśliwe życie. Nie
      wierzę w to, że istnieje uniwersalna recepta. Przestałam w to wierzyć. Był
      jednak taki okres w moim życiu, który mogę określić mianem – rozwojowej narkomanii. Jak każdy nałóg i
      ten do niczego dobrego nie doprowadził. Przecież poczucie – nie jestem wystarczająco dobra. Moje życie
      powinno dzisiaj wyglądać inaczej.
      – nijak nie można nazwać budującym,
      prawda? Oglądanie się na innych, na to, jak cudowne wiodą oni życie – jest
      drogą do nikąd. Tak, dosłownie, do nikąd.

      Każdy
      musi stworzyć swoją mapę do nieba.

      To jest pierwsza lekcja, którą chciałabym, żebyś wziął
      sobie do serca, Synu. Eksperymentuj, nie bierz tego, co mówią inni „na wiarę”.
      Miej odwagę podejmować ryzykowne decyzje. Nigdy nie ustawaj w poszukiwaniu
      swojej ścieżki do szczęścia, miłości, spełniania. Pielęgnuj w sobie to dziecko,
      które nieustannie pyta „dlaczego?”, które nie boi się próbować czegoś nowego,
      które nie boi się popełniać błędów, bo dobrze wie, że nie sposób nauczyć się
      jeździć na rowerze „bez trzymanki”, nie zdzierając sobie przy tym do krwi
      kolan. Pamiętaj, że za dwadzieścia
      lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go,
      co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań.
      Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, od­kry­waj.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ravaume
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 października 2013 10:35