Porady matki

Wpis

wtorek, 05 listopada 2013

Słońce i deszcz

Jak byłam w Twoim wieku, świat wydawałby mi się
czarno-biały. Nie to, że malował się w takich niezbyt optymistycznych barwach,
ale wszystko oceniałam zero-jedynkowo. Coś było albo dobre, albo złe. Nic było
nic pośrodku. W mojej ocenie nie istniała żadna skala szarości. Za wszelką cenę
starałam się jednoznacznie oceniać sytuacje, ludzi, słowa, filmy, obrazy,
wiersze. Dosłownie wszystko.

Dzisiaj wiem, że to był błąd. Że to nie była najlepsza
droga. Że zasady, czasem, są po to, żeby je łamać – świadomie i z premedytacją.
Że każdy medal ma dwie strony. Że trudno o coś bardziej skomplikowanego od
relacji międzyludzkich. Że to, co dla mnie jest dobre, dla kogoś innego może
wcale takie nie być. Że jeden lubi to, drugi tamto.

Zastanawiałam się, jak w żołnierskich słowach zmieścić
to, co chcę Ci dzisiaj przekazać. Jakiś czasem temu usłyszałam w radio
piosenkę, która zaczynała się od słów – żeby
móc się życiem cieszyć, trzeba grzeszyć i nie grzeszyć. Mieć zasady i nie
kłamać, czasem te zasady łamać
. Chciałbym, żebyś zapamiętał, że w życiu
wszystko się zmienia, panta rhei – jak mawiali starożytni. Że nie ma czegoś
takiego jak obiektywny osąd. Że trzeba
nauczyć się patrzeć szerzej, nie ograniczając się do samej bieli i czerni
.
Wiem, że to nie jest łatwe. Po dziś dzień zdarza mi się oceniać dni, w których
na niebie świeci słońce jednoznacznie, pozytywnie, natomiast deszcz jest dla na
mnie wówczas nacechowany mocno pejoratywnie. Tylko wiesz co? Jeden z
najcudowniejszych doświadczeń, jakie dane mi było przeżyć, miało miejsce w
deszczu – tańczyłam w deszczu z Twoim ojcem, miłością mojego życia.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
ravaume
Czas publikacji:
wtorek, 05 listopada 2013 17:23

Polecane wpisy